Październik 2006 zapoczątkował nowy okres w moim życiu – Studia. Brzmi zajebiście dumnie, bo choć są ogólnodostępne to jednak przywilej. Nie zależnie od tego jakie byłoby parcie otoczenia sami decydujemy o tym.
Mój nowy rozdział w życiu zaczął się od 3 tygodni integracyjnych. Zwiedzaliśmy, poznawaliśmy a i tak nad ranem nie za wiele zostawało w głowie poza „szumem morza”. Możliwości jakie ma młody człowiek są praktyczne nieograniczone. Sposobów na spędzanie czasu jest mnóstwo, a szkoła to tylko mały skrawek całego nowego życia. To co się nierozerwalnie łączy ze studiowaniem to liczne spotkania, imprezki, „kawki”, „piwka” … każdy powód do szerszej bądź węższej integracji międzyludzkiej, tudzież do zabawy w towarzystwie jest właściwie wpisany w kanon.
Ważne aby zachować w tym umiar i nie zapomnieć o prawdziwej istocie studiowania, a tym czasem lecę, bo spóźnię się na imprezkę w akademcu…