- utworzono: 2009-08-11 12:34:53
- odsłon: 163
- Kategorie: Miejsca, Podróże
Ruszyliśmy w drogę wczesnym rankiem, mieliśmy przed sobą 700 km do wodospadu Niagara i chcieliśmy dotrzeć jeszcze przed gorącym słońcem sierpniowego dnia.
Gdy dotarliśmy, słońce już świeciło wysoko na niebie i wydawało się, że nawet cień nie jest w stanie zapewnić chłodu.
Weszliśmy do parku nad Niagarą, przez który płynął strumień. Ten z każdym przebytym metrem przybierał na sile i na początku łagodny, stawał się coraz bardziej dziki i rwący. Nagle gęsty las się skończył i naszym oczom ukazały się ogromne ilości wody spadające gdzieś daleko w dół. Nisko tworzyła się mgła, która powodowała, że nie widać było końca wodospadu. Kropelki wody spadały na nagrzane ciała, dzieki temu było przyjemnie chłodno, a nawet momentami zimno.
Zeszłam niżej, ubrana w niebieski płaszcz wsiadłam na statek, co umożliwiło popatrzeć na wodospad z dołu. Tutaj woda wręcz chlapała! Ale widok z tej perspektywy zdecydowanie wart był mokrego ubrania!
Czasem zastanawiam się kto ma lepiej. Czy USA , na którego terenie jest wodospad, czy Kanada, której brzeg jest chyba najlepszym miejscem na obserwację tej dzikiej wody.