wspomnienie: Amisze

Ocena 0 / 0 głosów
Będąc na wczasach w USA trafiłam na wioskę Amiszów. Z zaciekawieniem spoglądałam, jak między licznymi samochodami jedzie powóz ciągnięty przez konia. Z każdą chwilą stawało się ich coraz więcej, aż znalazłam się w scenerii niejako z westernu. Mężczyźni w kapeluszach, z długimi brodami, jednakowo ubrani. Kobiety w prostych sukniach, jakby z innego stulecia. Jak się dowiedziałam ludzie ci nie korzystają takich wynalazków techniki jak elektryczność, samochodów, fotografii. Są dość zamkniętą wspólnotą – nie uznają związków małżeńskich z osobami spoza wspólnoty. Nie płacą podatków – o co często były toczone walki z rządem amerykańskim. Nie przywiązują wagi do wykształcenia. Są jakby małym, bardzo odrębnym narodem w tym ogromnym kraju.
Przyszły jednak czasy, kiedy wykorzystują swoją inność i pokazują się światu. Otwierają muzea, sklepy ze swymi produktami – większość zajmuje się rolnictwem. Przygotowują otwarte domy, by pokazać jak radzą sobie bez prądu ciągniętego z elektrowni.
Trzeba przyznać, że jest to w pewien sposób fascynujące, jak dobrze radzą sobie ludzie omijając nowoczesne technologie. Z drugiej – chyba wolę świat w którym dostępne są cuda techniki ułatwiające codzienne życie.
princess
dołączył: 2009-08-11 12:31:17

  • 0 znajomych

  • 7 wspomnień

Wyślij wiadomość
Dodaj do znajomych

Komentarze

By móc skomentować, musisz posiadać konto. Zarejestruj się!