wspomnienie: FAFIK

Ocena 0 / 0 głosów
ak wabi się mój pies. Nie mieszka już ze mną. Został w rodzinnym domu. To głupie, ale jak zawsze dzwonie do domu proszę mamę by go ode mnie pozdrowiła.
Fafika znalazłam 10 lat temu. Gdy odwiedzałam dziadków w pobliskiej wsi. Szłam ulicą i usłyszałam straszny skowyt. W krzakach siedziała mała włochata kulka. Próbowałam do pogłaskać, ale bardzo się bał i cały kulił się w sobie. Pomyślałam, że może ktoś go wyrzucił tego szczeniaka, lub po prostu się zgubił. Zostawiłam go w spokoju. Jednak gdy tego samego dnia wracałam wieczorem, on siedział ciągle w krzakach przy drodze, już zmarznięty i głodny. Nie mogłam zrobić nic innego jak wziąć go ze sobą. Przyjrzałam mu się z bliska, był to skundlony wilczek. Najbardziej rozbawił mnie jego zwinięty jak u świnki ogonek i długie oklapnięte uszka. Od nich właśnie nazwałam go Fafikiem. Rodzice oczywiście przyjęli go z otwartymi rękoma, b zawsze u nas w domu był pies. A nasz ostatni niedawno zdechł ze starości. I tak wzięłam Fafisa na wychowanie. Odkarmiliśmy go, podleczyliśmy u weterynarza i stał się oficjalnym przyjacielem i obrońcą naszego domu. Bardzo się do niego przywiązałam i wzajemnie. Wszędzie za mną chodził. Okazywał z pewnością swoja wdzięczność za uratowanie mu życia.
Szkoda, że nie mogłam go zabrać ze sobą jak przeprowadziłam się do Warszawy na studia. Rodzice uznali, że męczył by się w wielkim mieście. W końcu przyzwyczajony jest do wolności i otwartych przestrzeni. I widuje go tylko jak odwiedzam rodzinny dom. Strasznie żałuje, bo pewnie nie pozostało mu już wiele życia. Ale zawsze będzie moim ukochanym pieskiem.
bronka
dołączył: 2009-08-19 18:20:17

  • 0 znajomych

  • 4 wspomnień

Wyślij wiadomość
Dodaj do znajomych

Komentarze

By móc skomentować, musisz posiadać konto. Zarejestruj się!