Długo namawiałem rodziców na kupno wymarzonej skóry. Chciałem wyglądać jak moi rockowi idole
O motorze nawet nie marzyłem, ale kurtkę musiałem mieć. Kiedyś można było kupić tanio takie rzeczy w demobilach lub lumpeksach. Dziś tylko z lepszych sklepach. Prawdziwe rockowe skóry, oczywiście z ćwiekami kupowało się już w specjalnych sklepach. No i akurat na 18ste urodziny udało się. Dostałem kurtkę od Pani i Pana Mikołajowych. Zakłądając ją poczułem się o parę kilo cięższy. Ale było to warte szpanu na mieście. Kumple zielenieli z zazdrości.
Tera zleży stara i wytarta w schowku..ale ciągle moja :)