Nie były to co prawda jeansy, ale dżinsy W pewnym okresie ten materiał symbolizował luksus, i bardzo trudno było go zdobyć.
Tak jak bywało w minionej epoce w Polsce, bez problemu skończyłam studia. Wychowywałam się w typowym domu. No, może o trochę wyższym standardzie, bo jako pierwsi w kamienicy mieliśmy czarno-biały telewizor. Po studiach znalazłam pracę na etat. Miałam 25 lat i wydawało mi się, że cały świat stoi przede mną otworem. Oczywiście było to złudne wrażenie. Rozpoczął się typowy kierat codzienności. Ale wreszcie mogłam spełnić swoje marzenie – kupno jeansów w Pewexie. Jak każdy wie, sieć tych sklepów otwierała nasza wyobraźnię na to co miało niedługo nadejść, i nikt z nas w to nie wątpił Pamiętam, że na te spodnie odkładałam około pół roku! Nie pamiętam ile dokładnie kosztowały, ale wiem, że była to spora sumka jak na moją kieszeń.
No i nadszedł ten dzień. Kupiłam granatowe rurki, które teraz znów stały się modne. Były tak obcisłe, że wkładałam je na leżąco, często jeszcze na mokro, bo potem lepiej układały się do ciała.
Oczywiście nie miałam ich na sobie już ileś lat, gdyż z wiekiem zmamusiałam ale ciągle trzymam je w swojej szafie jako sentymentalną pamiątkę, pierwszą oznakę dorosłości.