Start eliminacji idzie nam zawsze jak "po grudzie", więc miałem spore obawy. Ponadto jakoś tak zawsze boję się o naszych, gdy grają przeciw byłym "jugosom".
Mam jakiś wewnętrzny "szacun" do ludzi z tamtego kręgu kulturowego i do ich ambicji sportowych i rywalizacji.No i niestety moje obawy się spełniły, niewiele się zmieniło od austriackich występów. Wynik nawet dosyć szczęśliwy. To bardzo dobry mecz, by pamiętać, że zawsze można stracić parę punktów. O następnym meczu z San Marino, nie ma nawet co pisać, ważne 3 punkty i tyle. Początek średni, 4 pkt, to chyba plan minimum... mam nadzieję.