To miała być ostatnia walka przed oczekiwanym spotkaniem z rosyjskim Olbrzymem - Wałujewem. Austin był w zasięgu Andrzeja. Ale znowu nic z tego nie wyszło.
Andrzej niczego się nie uczy jeśli chodzi o taktykę, walkę ze swoimi słabościami. Wszyscy wiedzą, że ma krytyczne pierwsze minuty, sekundy, co zgrabnie wykorzystywali już pięściarze. Ale po raz kolejny Gołota wydał się zaskoczony nagłym nokautem po kilkunastu sekundach. Uszkodzony łokieć i oczywisty nokaut techniczny, to chyba już ostateczny koniec kariery Andrzeja, w mojej pamięci pozostanie jako wspaniały pięściarz walki z R.Bowe, i hańba - z Tysonem.