Powszechnie uważana za pierwszą polską reklamę TV, rozumianą jako spot. Pojawiła się jakoś w 1989/90 roku. Wcześniej królowały "plansze".
Dziś strasznie śmieszy, warsztatowo i oczywiście ze względu na reklamowany produkt, środek zabijający prusaki, karaluchy (karakany, jak mówiła Pani gosposia z Alternatywy 4). Produkt trafił w potrzebę, towar znikał z półek. Wszędzie można było go kupić, choć równie szybko znikał. Pamiętam jeszcze wersję w pewnym panem wyskakującym z łóżka z okrzykiem "prusssaaaaaaki!". Myślę, że dziś część sprzedawców ubezpieczeń, korzysta m.in. z takiego bagażu negatywnego przekazu, straszenia, aby zachęcić do zakupu.
"I nie nie zobaczysz!!! Dopóki nie kupisz ... cośtam cośtam ul. Koszykowa 6 w Warszawie :)
- „Widzę…widzę…”
Podekscytowany klient na to:
- „Nie widzę, nie widzę…”
- „I nie zobaczysz, dopóki nie kupisz anteny satelitarnej firmy…"
Tak przypomniała mi się teraz ta reklama ale nigdzie nie mogę jej znaleźć…szkoda, te stare reklamy były specyficzne, ale jakże proste i rzeczowe.
Dziś reklama im bardziej abstrakcyjna i dwuznaczna tym lepsza. Te abstrakcyjne kwalifikują się reklamy Plusa z Kabaretem Mumio w roli głównej.
-Dzień dobry ja chciałem..
-dobrze dobrze, a co pana irytuje?
-jak to co?
-no co pana irytuje...
-ale..
-no bo np. idzie pan do krewnych i każą Panu zdjąć buty i założyć kapcie, irytuje to pana?
-no, raczej mnie irytuje
-no..to może Pan zadzwonić…
Mistrzem dwuznaczności jest Biedronka :)
-Ruchy kluchy…leniwe!
Itp.