Nie jestem absolutnym maniakiem Lecha, ale jak tylko mam możliwość, to zasuwam na Bułgarską. Przed meczem z Zurychem w najśmielszych marzeniach nie spodziewałem się jednak takie rozwoju wydarzeń.
Atmosfera jak zawsze - cudowna, ale to jak chłopaki sobie pograli, to brak superlatyw. Absolutne cudo. Mimo super korzystnego już rezultatu, zero oszczędzania, ciągłe parcie na bramkę. Ten meczyk na długo zostanie w mojej pamięci.