Jakaż jest w niej tajemniczość i czar, których odkryć nie mogę, które sprawiają że będąc tam myśli się jak tu cudownie, a wyjeżdżając z niej planuje się kolejny urlop...
Podróżowaniem zaraziłem się chyba od mamy, która co roku planowała skrupulatnie, najpierw miejsce, a później każdy kolejny dzień naszych wojaży... i co bym nie mówił jako kilkunastoletni dzieciak, wybrzydzając na widok malowniczych kamieniczek czy z oburzeniem szurając butami w kolejnym już muzeum to jestem szczęśliwy, że było mi dane zobaczyć to wszystko. Wycieczek wczasowych, bo tak najtrafniej można określić nasze wypady, najwięcej było do Chorwacji. Od zawsze gdzie nie wylądowałem to pierwsze czego wypatrywałem z utęsknieniem to... boisko. W "gałę" grałem w Niemczech, Francji, Anglii, Włoszech, Czechach, Tunezji i oczywiście Chorwacji. Wyjątkowość jednak tego miejsca polega na tym, że tylko na Bałkanach udało mi się zapomnieć na dłuższą chwilę o bramkach i bieganiu za skórzanym pęcherzem i dać się zaczarować...Kultura, ludzie, jedzenie(oczywiście Rakija;])... ahh jest za czym marzyć i tęsknić przez cały rok dla 2 tygodni w Sierpniu.
Mi, przyszłemu mgr Filozofii nie było dane być w Grecji, ale "to co mam" w Dalmacji w 100% to rekompensuje....