wspomnienie: Pierwsze auto
Zacznę może od tego, że nie mam jeszcze samochodu. Nie chodzi o to, że tata da czy nadarzy się możliwość, żeby coś poprowadzić. Dostępność kierownic wcale nie łączy się z posiadaniem. Dla jednych codzienny środek transportu, dla drugich luksus ciężki do osiągnięcia dla jeszcze innych przyjemność, pewne spełnienie marzeń(pasja przy tej dziedzinie to za duże słowo dla mnie). W całym tym zwierzeniu nie chodzi tak naprawdę o to ile wydam pieniędzy i jakie kupię auto. Najważniejsze, że będzie moje. Świadomość osiągnięcia czegoś samemu jest chyba nie do podrobienia, a ja zbieram te przysłowiowe grosze zbliżając się do upragnionego auta. Nie jest to wcale rezygnowanie ze wszystkich rozrywek i aktywności życia codziennego, gdyż wtedy jak efekt wyrzeczeń stać by się mogło zbyt ważne.
Może to zbyt materialistyczne albo hedonistyczne podejście, ale czas aby marzenia z dzieciństwa wreszcie zacząć spełniać.
Nie mogę się doczekać…
niektóre spełniają się same, do innych trzeba cierpliwości.
niech świnka skarbonka coraz cięższa będzie! :)