Podobno każdy mężczyzna powinien spłodzić syna, zbudować dom i posadzić drzewo. No cóż, to ostatnie mam już za sobą...Zrobiliśmy to wspólnie z moją ukochaną. Nasze iglaste dziecko ;)
Parę lat temu namiętnie jeździliśmy na wakacje na Mazury. Stałe miejsce fanów żagli, wycieczek po lesie i ludzi kochających deszczową pogodę. Właśnie w jednym z takich miejsc poznałem swoją obecną dziewczynę. Ogniska, piosenki, nocne skoki do wody, sprawiły, że świetnie się bawiliśmy. I tak już pozostało. Następnego roku wróciliśmy na to samo miejsce. Trochę z sentymentu. Ale przede wszystkim ze względu na zapewnione atrakcje. W pobliskim lasku organizowano akcję „posadź drzewko”. Nie wiem, czy była to inicjatywa zielonych, druidów, sołtysa. W każdym razie, z udziałem miejscowych i turystów miała powstać roślinna szkółka niedzielna. Z braku argumentów na NIE, wzięliśmy w tym udział.
Nasz mały iglak, wybaczcie, ale odmiany nie pamiętam, został symbolicznie posadzony naszymi rękoma. Właśnie w ten sposób mogę sobie wyobrazić obrzędy zaręczynowe wśród jakiś starożytnych europejskich plemion.
Od tego czasu wracamy w to miejsce już regularnie. Obserwujemy jak nasza roślinka rośnie, przypominając nam ile lat już razem jesteśmy. Może przyjdzie taka zima, kiedy nie będziemy kupować świątecznego drzewka, przecież mamy własne . Trochę to tkliwe i sentymentalne z mojej strony, ale którz powiedział, że mężczyźni nie mają uczuć?!